Bloki

Mamy na Jelonkach dwie piwnice. Do dziś był w nich potworny burdel, który posprzątałem i jeśli jeszcze nie zauważyliście, to właśnie się tym chwalę. Strasznie mnie to zmęczyło i zgłodniałem też porządnie, więc poszedłem do chińczyka hał-hała nieopodal, żeby wziąć coś na wynos. I tak sobie siedziałem na zewnątrz, pogoda ładna i tak dalej i jakiś taki dobry humor mi się zrobił. Siedziałem, patrzyłem w dal, gdzie wznoszą się ściany bloków po drugiej stronie ulicy, a nad nimi latają jaskółki. I pomyślałem sobie tak. Gdybym nie miał zupełnie nic i w ogóle nigdy bym niczego nie posiadał, to także nie znał bym takiego pojęcia jak sprzątanie. No bo co może wiedzieć o sprzątaniu ktoś, kto nic nie ma. Wyobraźmy sobie jakiegoś troglodytę, który jedyne co może posprzątać, to liście na trawniku, albo gałązki pod drzewem, ale ponieważ ani trawnik, ani drzewno nie należą do niego (bo nic do niego nie należy), to po co ma to robić. I z jednej strony szczęśliwy jest taki troglodyta, bo troglodyci są znani ze wstrętu do wiosennych porządków, ale z drugiej strony, kiedy przyjdzie na niego czas, i troglodyta zdechnie, to żadna rzecz, żaden kot w pustym mieszkaniu po nim nie pozostanie. Kiedy ja zdechnę, to zostanie po mnie mnóstwo niepotrzebnych śmieci, i ktoś może sobie coś weźmie i pomyśli o mnie chociaż. A jak cała ludzkość nagle zdechnie, to zostaną po niej te bloki, puste mieszkania, puste samochody, puste resztki czegoś, co kiedyś było cywilizacją. No i to w zasadzie to wszystko co wtedy wymyśliłem, bo żona hał-hała przyniosła mi w międzyczasie żarcie na zewnątrz i wróciłem do domu.

2 comments for “Bloki

  1. May 20, 2011 at 9:26 pm

    Słuchaj, ale dla Ciebie sens posiadania rzeczy serio jest przede wszystkim taki, że one po Tobie zostaną?
    Ja na przykład co jakiś czas uwalniam się od części z nich, bo mi trochę ciążą, uwiązują do siebie, jak nałóg. Najlepiej to widać, kiedy się trzeba przeprowadzić. A jak mam mało, to czuję się lekko. Podobnie jest z pracą, domem, ew. rodziną. Dobrze jest to mieć, ale jak masz, no to nie pojedziesz sobie choćby i jutro do Australii, jeśli najdzie Cię taka fantazja.
    Z drugiej strony części swoich rzeczy po postu potrzebuję, z częścią jest mi wygodniej, niż byłoby bez, a do niektórych po prostu się przywiązuję. Ale nie interesuje mnie, co się z nimi stanie, kiedy umrę. Znaczy no, wiadomo, mniej więcej wiem, kto powinien wziąć książki, a kto płyty i że zeszyty trzeba spalić, ale to tyle.

    A jaskółki nad blokiem skojarzyły mi się z takim jednym zdjęciem, które mój były hydraulik zrobił w Rumunii, jak znajdę, to Ci przyślę.

  2. May 22, 2011 at 8:55 pm

    No ja też bym chciał, żeby te rzeczy trafiły tam gdzie trzeba. Mnie raczej tak naszło z tymi blokami, że ludzie je budują budują, mieszkają w nich, a potem w tych blokach mieszkają inni ludzie i następni i następni i te bloki są niewierne tym pierwszym ludziom. A i jeszcze skojarzyło mi się ze ślimakiem, którego skorupa zostaje na miliony lat w skale, a on sam żył zaledwie parę tygodni (miesięcy?). Jakoś tak besęsu :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *